niedziela, 4 stycznia 2015

Miniaturka I cz.1

Cześć, oto moje pierwsza miniaturka na tym blogu. Będą się pojawiły w miarę moich możliwości.
_____________________________________
Tytuł: "Zakochany Anioł"
Tematyka: na podst. moich snów
Czas akcji: czasy współczesne
Główny bohater/ka : Julia Black
Rodzaj: fantastyczne
Miejsce akcji: Anglia
Krótki opis: 17 letnia Julia zauważyła ostatnio u siebie w szkole dziwne kluby uczniowskie o aniołach. Pewnego dnia przewodnicząca jednej z grup zaciągnęła ją na spotkanie. Co takiego się w tedy stało, że życie Julii zmieniło się na zawsze?
~~~~~~~~~
Jestem zwykłą nastolatką, mam przeciętną figurę, włosy za łopatki w kolorze ciemnego blondu i jakieś 165 cm wzrostu. Nie jestem zbytnio towarzyska, raczej wolę zaszyć się w kącie z dobrą książką. W szkole i w domu jestem zazwyczaj cicha i spokojna, jednak wewnątrz mnie wszystkie emocje tłoczą się i proszą się o uwolnienie. Pozbywam się ich na zajęciach ze sztuk walk. Dzisiaj jednak okazało się, że dzisiejszego dnia zajęcia odwołano. Byłam zła, wręcz wściekła jednak moja twarz przybrała wyraz neutralny. Nagle poczułam jak ktoś mnie szarpie za rękaw od mundurka.
- Hej Aya, może byś przyszła do nas na spotkanie klubu? - spytała czarno włosa dziewczyna.
- Nie mam czasu, muszę iść... - jednak nie zdążyłam dokończyć zdania, ponieważ mi przerwała.
- Oj nie daj się prosić, wiem, że nie masz dziś zajęć. No chodź. - powiedziała i pociągnęła mnie za rękę w stronę sali.
Poszłam z nią tylko dlatego, że zapomniałam kluczy do domu a rodzice wracają dopiero z a godzinę. Kiedy weszłam do pomieszczenia  zobaczyłam dziewczyny głównie z I i III klas siedzących w kręgu. Brunetka posadziłam mnie koło jakiejś blondynki z młodszego rocznika.
- Oficjalnie otwieram spotkanie. Zawiązać krąg! - krzyknęła ta sama ciemnowłosa co mnie tu zaciągnęła.
W tym momencie wstały dwie kolejne brunetki z III klasy. Każda z nich zrobiła sobie nie wielką ranę na nadgarstku i pozwoliła by kilka kropel jej krwi spłynęło do misy, której wcześniej nie zauważyłam. Potem zaczęły wyśpiewywać coś w nie znanym mi języku. Poczułam jak powietrze wokół mnie gęstnieje. Zaczęło mnie dusić w gardle.
- Perish chi non dispone di un tutore*. - powiedziała jakby w transie jedna szatynka po mojej prawej. To zrozumiałam od razu "Giną ci, którzy nie mają opiekuna." . Zaczęłam się co raz bardziej dusić i bać.
Nagle wszystkie dziewczyny wstały i zaczęły mnie otaczać. Przerażona odsunęłam się z krzesełkiem do tyłu ale niestety zatrzymała mnie ściana. Pełna strachu postanowiłam uciec. Byłam otoczona z każdej strony, w napływie paniki przerzuciłam jedną z pierwszoklasistek przez ramię i wybiegłam z sali. Mijałam wszystkich na korytarzu, jednak w pewnym momencie na kogoś wpadłam. Powoli podniosłam głowę, otworzyłam oczy i zobaczyłam wysokiego blondyna. Z przerażenia cofnęłam się kilka kroków. Wiedziałam kim on jest, od dawna po szkole chodziły o nich plotki. Chowają się w cieniu i nas obserwują. Nagle za blondynem pojawili się inni.
- Zobaczcie jaką ma minę! - powiedział jeden.
- Jakby ducha zobaczyła! - krzyknął inny.
- Chłopaki przestańcie! - odezwała się szatynka. - Nic ci nie jest?
- Mi? Ja... tak... to znaczy...nic mi nie jest... - wydukałam.
- Nico zaprowadź ją do mieszkania i daj jej coś na uspokojenie. Jest cała roztrzęsiona. - rzekła dziewczyna.
- Chodź. - bąknął blondyn i złapał mnie na rękę.
Kiedy wyszliśmy ze szkoły skierowaliśmy się w kierunku pobliskiego blokowiska. Dotarliśmy pod jeden z budynków i się zatrzymaliśmy.
- No to teraz będzie trudniej. - wymamrotał.
- Jak trudniej? - spytałam nadal przestraszona
W odpowiedzi mruknął coś pod nosem i w skoczył na taras jakiegoś mieszkania na parterze, i wyciągnął do mnie rękę. Uchwyciłam jego dłoń a on mnie wciągnął i tak jeszcze raz na balkon wyżej. Gdy już staliśmy na płaskiej powierzchni Nico otworzył drzwi i weszliśmy do środka.
C.D.N

sobota, 8 listopada 2014

Powitano

Hej, założyłam tego bloga aby dzielić sie moimi opowiadaniami. Tematyka będzie bardzo zróżnicowana. Pierwsze powinno pojawić się w najbliższym czasie. Pozdrawiam :)